Rozdział III


-Chciałem was widzieć na mojej lekcji! Siadać! - krzyknął.

-Nie podnoś na nas głosu. - warknęłam i skierowaliśmy się z Niallem na koniec sali i usiedliśmy na podłodze.

-Siądźcie przy ławkach! -krzyknął.

-Mówiłam Ci nie podnoś głosu, a w ogóle tu  jest wygodniej. - powiedziałam.

-Dzwonie do Twojego ojca! - znowu krzyknął.

-Nie drzyj się tak człowieku. Jak już dzwonisz to powiedz mu, żeby przyniósł nam 2 duże latte. - uśmiechnęłam się.

-Już dzwonię.. -powiedział i zaczął konwersację telefoniczną z moim tatem.

-Dzień Dobry.. Mógłby pan przyjść... Dobrze.. Córka prosi, żeby pan przyniósł jej i Niallowi dużą latte, głupie prawda? .. Nie?.. Dobrze czekam. - powiedział i się rozłączył.

-Przyniesie? -zapytałam.

-Tak. - westchnął Gredzik.

-Gdzie Max? -zapytałam.

-Chyba jest chory. - powiedziała Charlotte, koleżanka z klasy.  Po 10 minutach przyszedł mój tato, padał nam latte i stanął naprzeciw nauczyciela.

-Po co mnie pan tu wzywał? -zapytał mój tato.

-Wie pan jak ona się do mnie odzywa?  A jak się zapytałem, co robili na boisku powiedzieli, że ruchali się jak dzikie kuny..

-Młodzi są, wyszaleć się nie mogą? -zapytał, a cała klasa zapadła
 w śmiech. - I tylko po to?- zapytał zirytowany ojciec. -Ally, Niall chodźcie tu. - zawołał nas ojciec, a my stanęliśmy obok niego.

-Zwolnij nas z dzisiejszych lekcji. - powiedziałam.

-Taki mam zamiar, nie będziecie razem z wariatem w czterech ścianach siedzieć. Wy idźcie ja was zwolnię. - powiedział. -Zwalniam ich z dzisiejszych lekcji. - powiedział do nauczyciela.

-Nialla muszą zwolnić jego rodzicie. -powiedział Gredzik.

-Jego rodzice wyjechali w ważnej sprawie, a Niall mieszka teraz z nami, więc ja jestem jego opiekunem, zwolnij ch z dzisiejszych lekcji.

-Przyczyna? -zapytał Gregorio

-Jaka przyczyna? Zwolnij ich. I następnym razem się na nich nie drzyj, rozumiesz? - powiedział mój ojciec i skierował się w naszą stronę.  W drzwiach minął Tomasa.

-Cześć Tomas, wpadniesz do nas na kolacje? -zapytał mój ojciec.

-Jasne będę przed 19. - powiedział, a my wyszliśmy z sali.

-Tato, serio Niall będzie z nami mieszkał? -zapytałam.

-Przez 2 tygodnie. - uśmiechnął się. - Niall Twoje rzeczy są już u nas w domu, teraz w naszym domu.

Wsiedliśmy do auta ojca i pojechaliśmy do domu. Weszliśmy do mieszkania i zrzuciliśmy z pleców plecaki na ziemię.

-Chodź pokaże Ci Twój pokój. - pociągnęłam blondyna za rękę w stronę jego pokoju.

Jego pokój był takiego samego rozmiaru co mój, czyli duży. Ściany były koloru zielonego a podłoga czekolady mlecznej. Łóżko stało na środku. Było 2 osobowe, przy którym po prawej i lewej stronie stała nieduża szafka nocna. Naprzeciwko łóżka na ścianie wisiała duża plazma. Po prawej stronie pokoju, były drzwi na korytarz, a obok do łazienki. A po lewej stronie pokoju
 4 - drzwiowa szafa, przy której stało biurko.

-To Twój nowy pokój. A tamte drzwi obok są do Twojej
 łazienki. - powiedziałam. -Podoba się?

-Tak, lubię zielony..

-Ja też lubię - uśmiechnęłam się . - Pomóc Ci sie rozpakować? -zapytałam.

-Jakbyś mogła.. -uśmiechnął się szeroko i zaczęliśmy rozpakowywać walizki. Wyjmowaliśmy z walizek ubrania, które po chwili znalazły się w szafie złożone w kostkę. Buty położyłam na dnie szafy, a gitarę postawiłam na stojaku w kącie pokoju. Z walizki wyjęłam 2 kosmetyczki

-Czy ty masz 2 kosmetyczki? -zapytałam podnosząc brew.

-Owszem. - uśmiechnął się, wziął kosmetyczki i pomaszerował do łazienki. Poustawiał na półkach ręczniki, żele pod prysznic, szampony, odżywki, szczoteczkę do zębów, pastę, kubek, jakieś kremy i różne tego typu rzeczy. Po godzinie w jego pokoju pojawiły się wszystkie rzeczy.

-Ja idę wziąć prysznic.. - powiedział.

-Ok. jakby co będę w swoim pokoju. -uśmiechnęłam się i wyszłam. Weszłam do mojego pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zdzwoniłam do Maxa.

-Hallo.

-Hej Max, tu Ally. - powiedziałam.

-Ally! - krzyknął, a ja wybuchłam śmiechem.

-Jesteś chory? -zapytałam i wtedy Niall wszedł do pokoju.

-Nie.. Rano mnie tylko brzuch bolał, teraz jest ok. - powiedział i westchnął.

-To dobrze..

-Ja muszę lecieć, dziubaski Ally.

-Naraski - powiedziałam i się rozłączyłam.

-Pooglądamy jakieś filmy? -zapytałam Nialla

-Ok. - włączyłam jakąś komedie, przy której dużo się śmialiśmy. Oglądanie przerwał nam Tomas, który wszedł do pokoju.

-Hej Tomas. - przywitaliśmy się z bratem

-No cześć.. Mam dla was niespodziankę. - powiedział i wyjął zza pleców 2 bilety i wejściówki VIP. -Koncert Justina Biebera! To dla was. - powiedział i wręczył nam bilety z wejściówkami. Podziękowaliśmy i Tomas wyszedł.

-Kiedy jest ten koncert? - zapytał Niall. Popatrzyłam na bilet.

-Jutro. - powiedziałam. - Niall jutro nie idziemy do szkoły. Bo po 1 nie chce mi się, a po 2. koncert jest na 16, a kończymy i 15:15
więc nie zdążymy. - uśmiechnęłam się. - Tomas nas zwolni.

-No dobrze. - uśmiechnął się.

-Chodź już na kolacje. - powiedziałam i poszliśmy na kolację.

Po kolacji poszliśmy do swoich pokoi i przebraliśmy się w piżamy. Potem Niall przyszedł do mnie, gadaliśmy i śmialiśmy się. Po paru minutach zasnęłam, a obok wtulony we mnie Niall


_____________________________________________
Mamy już III rozdział!<3 Dziękuję za miłe komentarze. :)))

5 KOMENTARZY -  NASTĘPNY ROZDZIAŁ

6 komentarzy:

  1. Chciałam aby mój kom był pierwszy nie udało isę :<<

    A co do rozdziału, superrrrrr:D

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no! Przynieś mi 2 duże latte Plz. XDDDDDDDDD

    Bardzo mi się podoba. : - )

    OdpowiedzUsuń
  3. Dodawaj szybko nexta < 3

    OdpowiedzUsuń
  4. PER - FECT :-)

    Ekstra, po prostu super:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hhahahha, przy każdym rozdziale znajdzie się osoba która skomentuje tak " PER - FECT " hahahah :D

    Dawaj mi tu szybko nexta!:D

    OdpowiedzUsuń